Marsz pamięci i modlitwy w 65. rocznicę likwidacji otwockiego getta


We wspólnym marszu...
fot. Janusz Maciejowski


Ponad 500 osób przeszło 19 sierpnia 2007 r. ulicami Otwocka w marszu pamięci i modlitwy z okazji 65. rocznicy likwidacji otwockiego getta.

Marsz rozpoczął się tradycyjnie o godz. 19.00 na bocznicy kolejowej - w pobliżu otwockiego Umschlagplatzu. Nad uczestnikami widniał napis: "Z tego miejsca 19 sierpnia 1942 r. niemieccy okupanci wywieźli do obozu zagłady w Treblince ok. 8 tysięcy żydowskich mieszkańców Otwocka. Żaden dzień nie zmienił historii Otwocka tak bardzo jak ten".

W tegorocznym marszu wzięli udział liczni goście oficjalni: minister Ewa Junczyk-Ziomecka z Kancelarii Prezydenta RP, ambasador Izraela David Peleg, biskup warszawsko-praski abp Sławoj Leszek Głódź i naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Specjalnymi uczestnikami marszu pamięci i modlitwy byli dawni żydowscy mieszkańcy Otwocka: Dora Kirszenbaum-Greenstein z Los Angeles (USA) oraz Symcha Symchowicz i Marian Domański z Toronto (Kanada). Szczególnie symboliczną wymowę miał fakt, że pani Dora Kirszenbaum-Greenstein - córka otwockiego rabina - przyjechała do Polski z rodziną, w której był m. in. młody rabin. W miejscu, gdzie rabinem był jej ojciec - Jehoszua Kirszenbaum, który zginął w Treblince - modlił się zatem teraz mąż jej wnuczki, rabin Harry Pell z Nowego Jorku.

Przyjechali też do Otwocka potomkowie otwockich Żydów - z Izraela, a także ci, którzy żyją w Polsce. Nie zabrakło przedstawicieli społeczności żydowskiej z Warszawy. Pojawili się też uczestnicy międzynarodowego seminarium języka i kultury jidysz, jakie odbywało się w tym czasie w "Śródborowiance". Licznie obecni byli członkowie Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Co najważniejsze, tłumnie stawili się jednak mieszkańcy Otwocka.

Na bocznicy kolejowej zgromadzeni wysłuchali wspomnień Edmunda Wiercińskiego, świadka wydarzeń z 19 sierpnia 1942 r. Teksty recytowali młodzi otwocczanie. Jeden z uczniów odczytał - w obecności autora! - wiersz "Otwock", w którym Symcha Symchowicz opłakuje zagładę żydowskiej społeczności swego rodzinnego miasta.

Z zapalonymi lampkami uczestnicy marszu przeszli następnie do miejsca pamięci otwockich Żydów przy ul. Reymonta. Odczytywane przez licealistów nazwiska i adresy otwockich Żydów - ofiar hitlerowskiej nienawiści - splotły się we wzruszający sposób z dźwiękami skrzypiec. Zabrzmiał tu śpiew żydowskiej modlitwy żałobnej "El Malei Rachamim". Psalmy - wspólną modlitwę Żydów i chrześcijan - usłyszeliśmy najpierw po hebrajsku, a następnie po polsku. Recytacji psalmów przewodniczyli wspólnie rabin Schudrich i abp Głódź. Kadisz poprowadzili dawni żydowscy otwocczanie, modląc się za swoich pomordowanych krewnych, przyjaciół i znajomych. Zabrzmiały też słowa modlitwy Jana Pawła II za naród żydowski. Pod przewodnictwem swego biskupa otwoccy katolicy powtarzali słowa papieża-Polaka, aby naród żydowski "doznawał szacunku i miłości ze strony tych, którzy jeszcze nie rozumieją wielkości doznanych przez niego cierpień". Na koniec uroczystości głos zabrali kolejno: Symcha Symchowicz (w imieniu dawnych żydowskich otwocczan), rabin Michael Schudrich, ambasador David Peleg, abp Sławoj Leszek Głódź, min. Ewa Junczyk-Ziomecka i prezydent Otwocka Zbigniew Szczepaniak.

Wokół kamienia pamięci otwockich Żydów rozbłysły światła kilkuset lampek. Złożono też wieńce od prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i władz Otwocka.

Bezpośrednio po zakończeniu marszu w Otwockim Centrum Kultury odbyła się inauguracja wystawy przygotowanej przez Muzeum Ziemi Otwockiej "Żydzi otwoccy. Kraina dziwnych snów..." autorstwa Sebastiana Rakowskiego i Tomasza Brzostka. Nieoczekiwanym elementem wernisażu stała się radość kobiety, która na jednej z fotografii odnalazła twarz swojego ojca... Więcej na temat wystawy: www.zydzi-otwoccy.info

Organizatorami marszu pamięci i modlitwy byli: prezydent Otwocka Zbigniew Szczepaniak, Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich, Otwockie Centrum Kultury i Towarzystwo Przyjaciół Otwocka we współpracy z Polską Radą Chrześcijan i Żydów oraz Towarzystwem "WIĘŹ". Oprawę muzyczną uroczystości zapewniła Prywatna Szkoła Muzyczna nr 1 w Otwocku. Na skrzypcach grały: dyrektor szkoły Agnieszka Michalczyk oraz jej uczennice.

Teksty wystąpień:

Przechować pamięć

Stoimy tu z pochylonymi głowami i bolesnymi sercami przy masowym grobie kilku tysięcy otwockich Żydów rozstrzelanych przez niemieckich żandarmów w tygodniach po likwidacji getta w Otwocku 65 lat temu. Ci zamordowani - mężczyźni, kobiety i dzieci - byli całkowicie niewinni. Ich jedyną "winą" był fakt, że urodzili się Żydami.

To straszliwe przestępstwo niemieckich morderców i ich pomocników jest niesłychane w historii ludzkości. Nawet w barbarzyńskich epokach starożytnych czy w okresie średniowiecza nie zabijano kobiet i dzieci w czasie wojny, lecz brano ich w niewolę.

Minęło około 68 lat od czasu, od kiedy opuściłem moją rodzinę i miasto rodzinne - Otwock, gdzie ponad 12 tysięcy Żydów mieszkało i wspólnie z Polakami budowało i tworzyło słynne w całym kraju uzdrowisko. Od tego czasu nie ma prawie dnia, ażebym nie wspominał żywego, różnobarwnego i kolorowego życia, jakie tu tętniło.

W mojej pamięci żyją: chedery, w których uczyłem się; bóżnice i dwory pięciu otwockich rabinów chasydzkich; szkoła powszechna, w której się uczyłem; koledzy i koleżanki z organizacji młodzieżowych i klubów sportowych; radosne purimowe parady; nie mówiąc już o moich drogich i bliskich rodzicach, trzech siostrach i braciszku, krewnych, przyjaciołach, sąsiadach i znajomych, którzy wspólnie tu zginęli.

Chcę wyrazić moje wielkie uznanie dla Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich i jego znakomitego przewodniczącego, pana Zbigniewa Nosowskiego - za ich szczery i szlachetny wysiłek, aby dzisiejsi mieszkańcy Otwocka nie zapomnieli o swych byłych żydowskich współobywatelach, o ich udziale w rozwoju miasta.

Na nas wszystkich leży powinność, aby uratować i przechowywać pamięć o ich życiu i martyrologii na tej ziemi.

Chcę zakończyć odczytaniem mojego wiersza o pamięci:

Pieśń pozostanie

Pieśń pozostanie, pieśń niedoli -
spośród płomieni i gruzów,
z pokolenia na pokolenie,
jak święte hasło przejdzie.

Pieśń nad pieśniami - o boleści,
cierpieniu, żalu i udręce -
ojców, matek, niemowląt,
chłopców, dziewcząt i starców.

Pieśń o żydowskich miasteczkach
zmazanych z ziemi ojczystej,
pieśń o bezlitosnych mordach
z rąk krwawych, ohydnych.

Śpiew cichy, płaczliwy,
potężny, straszliwy lament
z oddalonych ciał niebieskich
do grzesznej kuli ziemskiej.

Symcha Symchowicz


Nie mogę być obojętny

Chcę tylko krótko powiedzieć, że zapewne Państwo nie rozumieją do końca, jak ważna jest Wasza obecność dla tych, którzy przeżyli całe to piekło. Jeden z otwockich Żydów wraca tu po 59 latach i widzi Was wszystkich tutaj. Jakże to jest ważne!!!

Dzisiaj razem stanęliśmy, zgodnie z nauką błogosławionej pamięci papieża Jana Pawła II: nie mogę być obojętny, nie mogę być obojętny, nigdy nie mogę milczeć...

Michael Schudrich
naczelny rabin Polski


Zwycięstwo judaizmu nad nazizmem

Jest dla mnie wielkim zaszczytem, że mogę być tutaj tego wieczora jako ambasador Izraela, aby uczcić pamięć członków otwockiej społeczności żydowskiej, którzy zostali zamordowani 65 lat temu i wysłani- właśnie tego dnia - na śmierć do obozu zagłady w Treblince.

Jestem szczęśliwy, że są pośród nas otwoccy Żydzi, którzy przeżyli ten straszny czas Zagłady. Ich obecność tutaj, ich opowieści, wraz z istnieniem małej ale żywotnej wspólnoty żydowskiej w Polsce, są wielkim świadectwem zwycięstwa judaizmu nad nazizmem.

Podczas takich wzruszających ceremonii zawsze myślę o tym, co by było, gdyby państwo Izrael powstało 10 lat wcześniej, tj. w roku 1938. Być może wtedy przedstawiciele gminy żydowskiej z Otwocka byliby wciąż z nami i byliby tutaj...

David Peleg
ambasador Izraela w Polsce


Otwock miał być miastem życia

Drodzy Państwo, drogie siostry i bracia starsi w wierze!

Miasto Otwock w swoim założeniu i istocie miało być miastem życia, a stało się dla wielu braci i sióstr Żydów miastem śmierci, miastem tragedii. Ich symbolem są: rampa, droga, którą przeszliśmy, i to miejsce straceń.

To dobrze, że dzisiaj są wśród nas młodzi ludzie. Chcę jednak pozdrowić szczególnie tych najstarszych, którzy wówczas byli dziećmi, jak dziewczynki grające dziś na skrzypcach i recytujące wiersze. Mam na myśli zwłaszcza panią Kirszenbaum-Greenstein, która miała wtedy jedenaście lat...

Oby nigdy więcej nie było takich ramp, oby nigdy więcej nie było takich kaźni! Modlimy się dzisiaj w sześćdziesiątą piątą rocznicę likwidacji otwockiego getta. Jest to data poniekąd okrągła. Modlić się będziemy i przywracać w pamięci ten czas - aby nigdy więcej nie było takich ramp, i takich kamieni, i takich miejsc. Abyśmy umieli budować kulturę życia. To jest zadanie, to jest wyzwanie stojące przed nami wszystkimi.

Abp Sławoj Leszek Głódź
biskup warszawsko-praski


Nadrabiamy wiele lat niepamięci

Szanowni Państwo, pozwólcie, że zwrócę się najpierw do byłych żydowskich mieszkańców Otwocka oraz ich potomków. Przyjechaliście tutaj, niektórzy po prawie 60 latach nieobecności, ze swoich drugich ojczyzn - wielu z Was mieszka obecnie w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie i w Izraelu.

Wszyscy wrócicie do swojej drugiej ojczyzny, ale my tutaj zostaniemy. Proszę spojrzeć, ilu nas się zebrało. Ludzie, na których spoglądacie, to strażnicy pamięci. Strażnicy pamięci o tym, co było przed wojną, o życiu i dziedzictwie społeczności żydowskiej i polskiej, a także o tragedii drugiej wojny światowej i Zagładzie oraz o tym, co wydarzyło się po wojnie. My wszyscy nadrabiamy wiele lat niepamięci. Stojąc tu dzisiaj, wydaje mi się jednak, że możecie wyjechać z Polski spokojniejsi, bo kiedy Was tutaj nie ma, my jesteśmy.

Tym strażnikom pamięci chciałabym w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej, Lecha Kaczyńskiego, serdecznie podziękować. Chciałabym podziękować Społecznemu Komitetowi Żydów Otwockich i Karczewskich, młodzieży z tutejszych liceów i ich nauczycielom, młodzieży z ośrodka readaptacyjnego w Anielinie, katolikom i baptystom otwockim, wszystkim, którzy tutaj są i troszczą się o pamięć tego miejsca. Chcę wreszcie podziękować władzom Otwocka, samorządowi i Panu prezydentowi Zbigniewowi Szczepaniakowi.

To jest kolejny marsz do miejsca, w którym się znajdujemy. I choć czas wciąż płynie, to ludzi uczestniczących w tym marszu przybywa. Mam nadzieję, że wszyscy, nie tylko mieszkańcy Otwocka, będziemy się spotykać w następnych latach, aby nadrabiać zaległości i przekazywać następnym pokoleniom pamięć o naszej wspólnej i zróżnicowanej historii, która dokonała się na tej samej ziemi, w Polsce.

Ewa Junczyk-Ziomecka
podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP

Nie możemy nie pamiętać

Jako prezydent Otwocka chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w dzisiejszym marszu pamięci i modlitwy. O tragedii otwockich Żydów pamiętaliśmy i pamiętamy - jako ludzie różnych narodów, ludzie różnych religii, obywatele różnych państw.

Serdecznie dziękuję za udział w marszu i za wypowiedziane do nas słowa naszym wybitnym gościom:
- pani minister Ewie Junczyk-Ziomeckiej z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej,
- ambasadorowi Izraela w Polsce, panu Dawidowi Pelegowi,
- ordynariuszowi diecezji warszawsko-praskiej, księdzu arcybiskupowi Sławojowi Leszkowi Głódziowi,
- naczelnemu rabinowi Polski, panu Michaelowi Schudrichowi.

Niezmiernie cieszę się, że są razem z nami dawni otwocczanie: pani Dora Kirszenbaum-Greenstein, pan Symcha Symchowicz i pan Marian Domański. Wielką radością dla nas, dzisiejszych mieszkańców Otwocka, jest fakt, że Państwo - dawni jego obywatele, rozsiani po świecie - wciąż uważają to miasto za swoje.

Otwock pamięta i będzie pamiętał o swoich żydowskich obywatelach. Również to miejsce pamięci otwockich Żydów, na którym się znajdujemy, będzie otoczone właściwą opieką.

Nie możemy o tym nie pamiętać, gdyż - jak głosił napis w miejscu, gdzie rozpoczynaliśmy ten marsz pamięci i modlitwy - "żaden dzień nie zmienił historii Otwocka tak bardzo jak ten".

Zbigniew Szczepaniak
prezydent Otwocka


Naczelny rabin Polski Michael Schudrich i arcybiskup Sławoj Leszek Głódź.
fot. Janusz Maciejowski

Współzałożyciel Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich
ksiądz Wojciech Lemański i naczelny rabin Polski Michael Schudrich.
fot. Janusz Maciejowski

Pod rampą...
fot. Janusz Maciejowski


Kamienie krzyczą...

Wspólny wyjazd dawnych i obecnych otwocczan do obozu zagłady w Treblince

We wtorek, 21 sierpnia 2007 r. po raz pierwszy w historii udało się zorganizować wspólny wyjazd dawnych i obecnych otwocczan do obozu zagłady w Treblince - miejsca śmierci ok. ośmiu tysięcy otwockich Żydów. Działo się to dokładnie po 65 latach od dnia, gdy do Treblinki dotarł z Otwocka transport 50 towarowych wagonów wypełnionych po brzegi Żydami z naszego miasta. Dla wszystkich otwocka Rada Żydowska musiała - o przewrotności oprawców! - wykupić bilety...

W wyjeździe wzięło udział 39 osób, a wśród nich m.in.: otwoccy Żydzi Symcha Symchowicz i Marian Domański z Toronto, Noga Netz - córka innego otwocczanina, Michaela Netza z Izraela, organizatorzy wyjazdu ze Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich, dyrektor Otwockiego Centrum Kultury i kierownik Muzeum Ziemi Otwockiej, przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Otwocka oraz Stowarzyszenia Artystów i Przyjaciół Kultury Otwockiej, a także młodzi mieszkańcy Ośrodka Readaptacyjnego Ministerstwa Zdrowia z Anielina, którzy pracowali przy rozkładaniu głazów wzdłuż granic cmentarza żydowskiego. Władze miasta reprezentował wiceprezydent Otwocka, Edward Zdzieborski.

Dołączyło do nas także troje uczestników międzynarodowego seminarium języka i kultury jidysz, jakie odbywało się w tym czasie w "Śródborowiance": Pnina Meller z Izraela oraz Miryem-Khaye Seigel i Motl Didner z żydowskiego teatru Folksbiene w Nowym Jorku. Z wielkim zaskoczeniem dowiedzieliśmy się od pani Meller, że jej matka pochodziła z Otwocka. Wyjechała stąd w roku 1931 do Buenos Aires, gdzie wyszła za mąż za polskiego Żyda ze Lwowa. Co jeszcze ciekawsze, dziadek Pniny Meller był sekretarzem otwockiej gminy żydowskiej...

Obóz zagłady w Treblince został przez Niemców zlikwidowany w 1943 roku, po nieudanym buncie więźniów opisuje go Samuel Willenberg w książce "Bunt w Treblince". Oprawcy skutecznie zatroszczyli się o to, by zatrzeć wszelkie ślady fabryki śmierci, w której w ciągu nieco ponad roku zgładzili 800-900 tysięcy osób, głównie polskich Żydów. Obecnie na tym terenie nie ma więc zachowanych pozostałości obozu. Mocno przemawia za to głęboka symbolika 17 tysięcy "rozstrzelanych" kamieni rozrzuconych po terenie wokół pomnika. Panuje tu cisza, ale kamienie krzyczą. Przypominają, że 17 tysięcy to górna granica ofiar Treblinki w ciągu jednego dnia...

W zadumie staliśmy wokół kamieni z napisami "Otwock" i "Karczew", które przypominają o wspólnotach żydowskich z naszych okolic. Następnie na pozostałościach obozowej rampy modliliśmy się za ofiary tej okrutnej zbrodni. Zabrzmiały psalmy i kadisz.

Gdy wracaliśmy autokarem do Otwocka, pan Marian Domański wspominał, jak udało mu się uciec przed transportem do Treblinki. Wyznał, że choć od końca wojny minęło już ponad 60 lat, na terenie obozu zagłady był po raz pierwszy i - jak zapewniał - po raz ostatni. To miejsce miało być jego przeznaczeniem...

Dawni i obecni mieszkańcy Otwocka przy symbolicznym kamieniu w obozie zagłady w Treblince.
fot. Janusz Maciejowski

Symcha Symchowicz. Treblinka.
fot. Janusz Maciejowski

Treblinka
fot. Grażyna Zielińska-Zenkner

Treblinka. Symcha Symchowicz i Zbigniew Nosowski.
fot. Grażyna Zielińska-Zenkner


Spotkanie autorskie z Symchą Symchowiczem i Marianem Domańskim w Cafe MDK

Otwocka kawiarnia "Cafe MDK" stała się 23 sierpnia miejscem niezwykłego spotkania autorskiego. Rzadko bowiem zdarza się, by piewca jakiegoś miasta opiewał je, nie będąc w nim aż 59 lat; a tak jest właśnie w przypadku Symchy Symchowicza, autora jedynej w świecie książki, której akcja dzieje się wyłącznie w Otwocku - podkreślił prowadzący spotkanie Zbigniew Nosowski, przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich.

Obok Symchowicza - jednego z ostatnich poetów piszących w języku jidysz - gościem specjalnym wieczoru był Marian Domański, jego przyjaciel z Toronto, także dawny otwocczanin. Domański przełożył na polski autobiograficzną powieść Symchowicza "Pasierb nad Wisłą", opublikował też własne wspomnienia z okresu wojny, gdy uciekł z otwockiego getta i ukrywał się przed Niemcami.

Wieczór rozpoczął się od lektury fragmentów książek obu gości. Wybrali je i przeczytali Piotr Drzewiecki, teolog, członek Zarządu Stowarzyszenia Artystów i Przyjaciół Kultury Otwockiej oraz Piotr Cmiel, polonista z LO im. Gałczyńskiego, członek Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich.

Następnie głos zabrał Symcha Symchowicz, który w imieniu obu gości przedstawił refleksje o dzisiejszym Otwocku - mniej romantycznym niż ten, który pamięta ze swej młodości. Tekst jego wystąpienia można przeczytać tutaj. Nawet tym, którzy nie mogą pamiętać przedwojennego Otwocka, zakręciła się łezka w oku.

Następnie otwocczanie z Toronto odpowiadali na pytania dzisiejszych mieszkańców miasta. Marian Domański mówił o zahartowaniu, jakie pozwoliło mu przeżyć i przetrwać nawet chwile, w których był bliski zdemaskowania. Wspominał zaskoczenie, z jakim w księgarni w Toronto trafił na wydaną po angielsku książkę "Pasierb nad Wisłą", która opowiadała o... jego rodzinnym Otwocku. Szybko odnalazł autora powieści i tak zaczęła się ich przyjaźń.

Symcha Symchowicz opowiadał natomiast barwnie o pięciu chasydzkich rabinach, którzy wraz ze swoimi "dworami" osiedli w przedwojennym Otwocku. Recytował także swoje wybrane wiersze, również w języku jidysz. Niektóre z nich można przeczytać tutaj. Symchowicz pisze w jidysz, a następnie sam przekłada wiersze na angielski i polski.

Na koniec spotkania prezydent Otwocka Zbigniew Szczepaniak podziękował pisarzom za lekcję historii, jaką nam zafundowali. Zadeklarował też: "Chcemy przywrócić naszemu miastu dawną świetność".

Wśród około 80 uczestników wieczoru autorskiego większość stanowili czytelnicy książek naszych gości. Obaj panowie długo rozdawali autografy, a Symcha Symchowicz nie mógł się nadziwić, że tyle osób tak szczegółowo i uważnie przeczytało "Pasierba nad Wisłą"...

Organizatorami spotkania byli: prezydent Otwocka Zbigniew Szczepaniak, Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich oraz Stowarzyszenie Artystów i Przyjaciół Kultury Otwockiej.

Symcha Symchowicz - ur. 1921. Poeta i pisarz języka jidysz. Autor kilkunastu książek publikowanych w językach jidysz, angielskim, hebrajskim i polskim.

Dzieciństwo i młodość spędził w Otwocku. We wrześniu 1939 r. wyjechał do Związku Sowieckiego. Jego rodzina podzieliła los otwockich Żydów wywiezionych przez Niemców w sierpniu 1942 roku do obozu zagłady w Treblince lub zamordowanych na miejscu.

Po zakończeniu wojny wrócił do Polski, a w 1948 roku wyemigrował do Kanady. Zamieszkał w Toronto. Pracował jako nauczyciel w szkołach hebrajskich, a następnie przez wiele lat był kuratorem muzeum judaistycznego przy kongregacji religijnej Beth Tzedek w Toronto. Za swe publikacje otrzymał szereg nagród literackich i odznaczeń. Jest członkiem Ligi Poetów Kanadyjskich. Aktywnie uczestniczy w działalności na rzecz pielęgnacji języka jidysz w Toronto. Jest stałym współpracownikiem pisma "Słowo Żydowskie - Dos Jidisze Wort" wydawanego w Warszawie, częściowo w języku jidysz.

Po polsku ukazała się drukiem jego powieść "Pasierb nad Wisłą" (Biblioteka "Więzi" 2005) - malownicza, w dużej mierze autobiograficzna, opowieść o życiu społeczności żydowskiej w Otwocku przed II wojną światową. O książce tej noblista Elie Wiesel napisał: "Nie byłem nigdy w Otwocku, ale dzięki Pańskiej książce mogłem odczuć, że wędruję w sobotnie popołudnie ulicami tego miasta".

Będzie to jego pierwsza wizyta w Otwocku od wyjazdu z Polski w 1948 roku. Czuje się głęboko związany z miastem swej młodości, w czym pomaga mu fotograficzna niemal pamięć. Jest m.in. autorem wzruszającego wiersza "Otwock", który będzie odczytany podczas uroczystości w dniu 65. rocznicy likwidacji otwockiego getta.


Marian Domański (dawniej: Finkielman) - ur. 1928. Z zawodu fotograf. Autor wspomnień, tłumacz.

Dzieciństwo spędził w Otwocku. Osierocony już na początku wojny. W wieku 14 lat wydostał się z otwockiego getta. Od kwietnia 1942 do maja 1945 ukrywał się - zdany tylko na siebie - we wsiach wschodniej Polski, najmując się do prac polowych. Samodzielnie zdobył "aryjskie" dokumenty na nazwisko Domański. Po wojnie sądownie przyjął nazwisko, pod którym ocalał.

Mieszkał w Polsce do kwietnia 1969, kiedy wyemigrował do Danii. Rok później przeniósł się do Toronto, gdzie mieszka do dziś.

Do Polski przyjechał ponownie po raz pierwszy w roku 1993. Następnie gościł w Otwocku przy okazji wydania swoich wspomnień "Moje drogi dzieciństwa 1939-1945" wydanych w roku 2005 przez lokalną otwocką oficynę wydawniczą "Nowa Ziemia". W tym samym roku ukazała się w Bibliotece "Więzi" powieść Symchy Symchowicza "Pasierb nad Wisłą" o przedwojennym żydowskim Otwocku w przekładzie Mariana Domańskiego.

Dzięki kontaktom ze Społecznym Komitetem Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich Marian Domański odnalazł w Izraelu po ponad 60 latach przyjaciół z dzieciństwa - rodzeństwo Cytrynów, w których otwockim domu mieszkał po śmierci swoich rodziców.

Symcha Symchowicz

Warto było przyjechać...

Po 59 latach znalazłem moje rodzinne miasto bardzo zmienione i mniej romantyczne niż wtedy, gdy je opuszczałem...

Wówczas na placu przed stacją kolejową stał szereg czarnych dorożek zaprzężonych w konie. A przy peronie dyżurowali ubrani w specjalne mundury przedstawiciele różnych pensjonatów, którzy nawoływali, zapraszając do siebie przybyszów z Warszawy. W letnie wieczory grała muzyka w cukierni Adamkiewicza przy ulicy Kościelnej, a ludzie tańczyli na podwórku pod gwiaździstym niebem. A jakże było wesoło na plaży w Świdrze, na złotym piasku nad płytkim, jasnym strumieniem rzeki...

Zimą miasto było bardziej przyciszone, bo przeważająca część ludności - zwłaszcza żydowskiej - żyła z zarobków uzyskanych w sezonie letnim. Ale my, dzieciaki, mieliśmy wówczas nasze zimowe uciechy. Na placu wewnątrz podwórka przy torach kolejowych urządzano publiczną ślizgawkę. Grała tam muzyka, a dziewczęta i chłopcy krążyli wesoło na łyżwach. Czasami w soboty lub niedziele wybieraliśmy się wzdłuż ulicy Reymonta na wzgórze Meran, aby tam szybko zjeżdżać w dół na sankach.

To życie przeminęło - odmienił je czas i okrutna historia. Jednakże warto było nam tu przyjechać, aby doświadczyć Waszej szczerej gościnności i gorliwości w upamiętnianiu życia otwockich i karczewskich Żydów, w przypominaniu ich wkładu w rozwój miasta. Widzieliśmy na własne oczy Wasze starania, aby ocalić to, co pozostało na cmentarzach w Karczewie i Anielinie. Zwiedzaliśmy Muzeum Ziemi Otwockiej, gdzie pan Sebastian Rakowski pokazał nam wystawione dokumenty i fotografie żydowskich mieszkańców miasta, a wśród nich zdjęcie mojej rodziny z 1938 roku.

Na długo pozostanie w naszej pamięci niedzielny wieczór 65. rocznicy likwidacji otwockiego getta, marsz pamięci i modlitwa przy kamieniu na ulicy Reymonta. Podobnie jak wczorajsza wizyta w Warszawie u pani Ireny Sendlerowej, która uratowała około 2,5 tys. żydowskich dzieci.

Mieliśmy okazję spędzić kilka godzin w przepięknej "Śródborowiance", czyli żydowskim domu wypoczynkowym, gdzie odbywa się w tym miesiącu międzynarodowe seminarium języka i kultury jidysz. Spotkałem tam między innymi kilkoro młodych Polaków, którzy chcą zapoznawać się z literaturą i kulturą Żydów polskich.

Przed wyjazdem z Toronto byliśmy zaproszeni z Marianem Domańskim do konsula Rzeczypospolitej Polskiej, pana Piotra Konowrockiego. Obiecaliśmy złożyć mu sprawozdanie z naszej wizyty w Polsce. Obaj należymy także do Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego, której działacze na pewno z zaciekawieniem będą słuchać, jak nam tu było.

Chcę Państwu podziękować w imieniu własnym i Mariana Domańskiego za Waszą pomoc, gościnność i przyjaźń okazywane nam przez cały czas naszego pobytu w Otwocku. Dziękujemy Społecznemu Komitetowi Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich za zaproszenie. Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy się przyczynili do powodzenia tej wizyty:
- panu Zbigniewowi Nosowskiemu, który zainicjował nasz przyjazd oraz niestrudzenie był przy nas na każde zawołanie,
- pani Jolancie Barańskiej za bardzo przyjemny spacer po ulicach miasta i za uratowanie mnie od przeziębienia podczas nagłego deszczu w Treblince,
- pani Jadwidze Rakowskiej za spacery "rozpoznawcze" po mieście,
- pani Barbarze Kurkiewicz-Matysiak, z którą już przed laty wymieniałem informacje o Otwocku.

Dziękujemy serdecznie panu Prezydentowi Otwocka, Zbigniewowi Szczepaniakowi, za przyjęcie i podarunki, jakie nam przekazał, oraz za wszelką pomoc w organizacji naszej wizyty.

Na koniec dziękuję z serca licznym nieznanym mi osobiście otwocczanom, którzy prosili mnie o składanie autografów na mojej książce. Widziałem, że nie tylko tę książkę kupili, ale też czytali, a niektórzy nawet studiowali, bo pamiętają wszelkie szczegóły mojej opowieści.

Żegnając się z Wami, życzę każdemu z tu obecnych i wszystkim otwocczanom zdrowia i zadowolenia w życiu osobistym i społecznym. Do widzenia! Może naprawdę jeszcze się zobaczymy...

Symcha Symchowicz

Wystąpienie podczas wieczoru autorskiego w kawiarni "Cafe MDK", zorganizowanego 23 sierpnia 2007 r. przez Prezydenta Miasta Otwocka Zbigniewa Szczepaniaka, Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich oraz Stowarzyszenie Artystów i Przyjaciół Kultury Otwockiej.

fot. Janusz Maciejowski

fot. Janusz Maciejowski

fot. Janusz Maciejowski

fot. Janusz Maciejowski


POWRÓT